czwartek, 6 czerwca 2013

Green Gold - Zazdrosne złotko.


Dziś będzie coś prostego z użyciem jednej z moich ulubionych paletek firmy Sleek.
Paletka pochodzi z limitowanej edycji Shangri-La. Nie wiem jak Wy, ale ja najbardziej polubiłam się z Respect. I nie chodzi nawet o kolory, ponieważ te z Supreme również przypadły mi do gustu. Niestety jest w niej kilka cieni, które jakościowo mnie odpychają i na początku nawet żałowałam zakupu (tak, były przekleństwa).










Do wykonania makijażu oka użyłam między innymi cienia w kremie z Catrice w kolorze Jennifer's Goldrush. Uwielbiam ten kolor i uważam, że jest nprawdę wyjątkowy - takie stare, zzieleniałe złotko. Zzieleniałe zapewne z zazdrości...




Mała rada dotycząca cieni w kremie.
Jedne z nas uwielbiają cienie w kremie, inne omijają je szerokim łukiem. Często przeszkadza nam to, że trzeba wyciągać je palcem z zakręcanego słoiczka. Ale zapewniam was, że wcale nie trzeba się tak męczyć. Powiem więcej - nie powinno się. Z bardzo, ale to bardzo prostej przyczyny. Palcami przenosimy przeróżne zanieczyszczenia na powierzchnię cienia, przez co produkt szybciej się psuje. Zauważyłyście, że na jakimś cieniu w kremie (cieniu prasowanym również!) robi się twardawa warstewka? Wsadzanie niekiedy niezbyt czystego palucha grzebalucha do środka cienia (lub każdego innego kremowego kosmetyku) może być przyczyną tego, że wydaje nam się, jakby cień stwardniał i nadawał się już tylko do wyrzucenia. Oczywiście zamiast wyrzucać cień, można zdrapać wierzchnią, stwardniałą warstwę i z powodzeniem używać swojego ulubieńca dalej, ale ja wam polecam zadbanie o odpowiednie użytkowanie produktu już na samym początku. Do tego celu przydadzą wam się wszelkiego rodzaju szpatułki, a nawet plastikowe, małe łyżeczki czy nożyki. Oczywiście przeznaczamy taką łyżeczkę czy nożyk do celów kosmetycznych i nie zapominamy o myciu i dezynfekcji. Wtedy bez problemu możemy aplikować cień czy to palcem (zbieramy produkt palcem ze szpatułki) czy ulubionym pędzelkiem (zbieramy produkt pędzlem ze szpatułki). Osobiście polecam aplikację pędzlem, ponieważ możemy nim najłatwiej kontrolować ilość aplikowanego produktu - jednocześnie rozcierając go na wybranych obszarach, a nie, jak to bywa z palcem, po całym oku włącznie z czołem.




A teraz czas na spowiedź. Przyznajcie się, czy tak jak i moja skromna osoba, uległyście Sleekomanii? Ja, jako wielka fanka kolorówki, nie mogłam nie ulec. Obecnie posiadam wręcz zbyt wiele paletek i planuję mały odpoczynek. Czasami po prostu trzeba złapać oddech i spróbować czegoś innego, żeby po jakimś czasie zakochać się na nowo.


7 komentarzy:

  1. Pełen profesjonalizm, idealne łączenie kolorów ;-) Zazdroszczę talentu

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny makijaż, naprawdę baaaardzo podoba mi się to, co wychodzi spod Twoich łapek. :> Na dodatek powiem Ci, że okropnie zazdroszczę Ci cieni MUG...

    glamdiva.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię Twoje makijaże :)

    ja mam 3 paletki sleeka. miałam 6, ale ostatnio 3 wyrzuciłam, bo cienie po 3 latach zmieniły konsystencję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. heja hej :) przepiękny makija:) jeju jak bym chiała abyś mnie kiedyś wymalowała:))) a co do paletek sleeka ja kocham oh so special:)) lubie sleeka:) respect tez mnie zaciekawił..może trzeba zakupić:D?

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne kolory, lubię sleekowe paletki, OSS już dobija końca w niektórych cieniach, trzeba pomyśleć nad nowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwaga ! Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award. Po więcej szczegółów zapraszam do mnie na bloga.

    http://ivauroda.blogspot.co.uk/2013/06/liebster-award.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Podczas komentowania proszę o zachowanie kultury.

Komentarze reklamujące inne blogi lub te będące poniżej jakiejkolwiek krytyki - będą usuwane.

Dziękuję za Wasz czas i zapraszam ponownie :)