niedziela, 24 marca 2013

The Body Shop - Shea lip butter.


Po maratonie pędzlowym pora na kilka słów o pewnym dziadzie w słoiczku... I niestety, ale okazało się nim masło do ust z TBS.

Przed zakupem nasłuchałam się naprawdę wielu achów i ochów na jego temat. Jak cudownie nawilża, jak ślicznie pachnie! Nic tylko smarować, smarować i wąchać. I ów czynności powtarzać.

Powiem krótko:
- zapach jest okropnie chemiczny - pierwsze niuchnięcia może jeszcze aż tak nie bolą, ale po kilku/nastu jest już tylko gorzej,
- jeśli produkt dostanie się na język, czuję taki okropny, bardzo chemiczny posmak, gryzący w gardło - i nie chodzi o oblizywanie ust czy wyjadanie masła łyżką - wystarczy, że odrobina dostanie się do jamy ustnej i...

Ostatni minus - najważniejszy! Masełko wysusza usta...
A tego wybaczyć się nie da. Szczególnie przy produkcie, który miał je pielęgnować.








Uroki wszelakich mazideł w słoiczkach - upiorne, odstręczające paproszki, które kleją się do produktu. Przy kosmetykach tego typu polecam używanie szpatułek kosmetycznych.




Kiedy zaczęłam używać tego masełka moje usta były naprawdę w niezłym stanie. Po pierwszym użyciu czułam dziwne ściągnięcie, chwilami pieczenie. Miałam potrzebę pocierania wargą o wargę, ponieważ czułam, jak moje usta się odwadniają i nieprzyjemnie marszczą. Potem pojawiły się przesuszone skórki...

Zapłaciłam 20 zł za coś, po czym robi mi się niedobrze, a usta wysychają i marszczą się jak rodzynki... W tym momencie masełko przywitało się ze śmietnikiem, pomachajcie mu na nie-do-zo-ba-cze-nia.

Miałyście z TBS coś, co możecie mi polecić oprócz maseł do ust i ciała? Może używałyście te konkretne masełka i macie zupełnie inne odczucia? Piszcie.


19 komentarzy:

  1. Ojej, niewypał! O tym zapachu miałam próbkę balsamu do ciała - zapach nie dla mnie, brr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nawet teraz, przy pisaniu zaciągnęłam się tą chemią i twierdzę, że mam chyba odruchy masochistyczne ;p
      Muszę się go pozbyć.

      Usuń
  2. kurcze... szkoda mi teraz 20 zł :/ chyba się nie skusze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja już na bank się nie skuszę na masełka do ust z TBS, o nie nie :) Jest tyle innych, lepszych, a czasami i tańszych mazideł do ust. Dla mnie szkoda kasy. Ale może inne zapachy są lepsze? Nie wiem, nie chcę zniechęcać, ale to konkretne zawiodło mnie na całej linii.

      Usuń
  3. a wydawało by się, że będzie takie cudowne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie powiem, liczyłam na chociażby odrobinę nawilżania i ładny zapach. A tu zero plusów, nic a nic. Ale może inne są lepsze? Nie wiem, ryzykować nie będę :)

      Usuń
    2. moim ulubionym jest mango :)

      Usuń
  4. Mialam maslo do ciala z tej serii, zapach nie moj, slabo sie wchlania, jedynie na noc czasami go stosuje i marze aby sie skonczylo:) Jak za ta cene jestem zdecydowanie na NIE:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam trzy duże próbki masła do ciała tego czekoladowego. Zużyłam na siłę. Nie chciało się wchłaniać, pozostawiało taką lepką, nieprzyjemną warstwę. Nie pachniało czekoladą, było raczej nijakie, mdłe jak dla mnie... Mam masło z biedronki - zapach wcale nie chemiczny, ładnie się wchłania, nawilża... Czasami mam wrażenie, że ten cały 'hype' na punkcie TBS jest naprawdę bezpodstawny :(

      Usuń
  5. ja mam wiśniowe i kokosowe, ale mi służy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tylko pogratulować wyboru, ja niestety poszłam w złym kierunku jak widać :) No trudno.

      Usuń
  6. niestety wcale się nie dziwię. tbs mam po prostu kiepską pielęgnację

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam skreślać TBS po dwóch nieudanych produktach, ale chyba szkoda mi pieniędzy na dalsze ryzykowanie :(

      Usuń
  7. Fuuu! te paproszki wyglądają okropnie,a po za tym niezły bubel ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No te paproszki straszą - zdjęcie dla wytrwałych =D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. No to naprawdę nie wiem od czego to zależy, ja jestem nim zniesmaczona :(

      Usuń
  9. O kurcze... Nie spodziewałam się...

    OdpowiedzUsuń
  10. Otworzyłam i użyłam; zapach owszem, jak kosmetyków dla mieszkanek haremu - orientalny i ciężki, ale - efekt oczekiwany i zadowalający. Przyznaję, że nie był to produkt przeznaczony na polski rynek, na który zawsze trafiają przeterminowane produkty zza zachodniej granicy

    OdpowiedzUsuń

Podczas komentowania proszę o zachowanie kultury.

Komentarze reklamujące inne blogi lub te będące poniżej jakiejkolwiek krytyki - będą usuwane.

Dziękuję za Wasz czas i zapraszam ponownie :)